Jak jeździć

Kto ma doświadczenie, a kto nie

Jak wiadomo bardzo wielu kierowców uważa się za bardzo dobrych. Czy to dobrze? Otóż jest to jedna z największych pośrednich przyczyn wypadków. Na dodatek im lepiej wyszkolony i bardziej doświadczony kierowca tym jego pewność siebie (w pewnych granicach) się obniża. Czy to dobrze? Tak. Wynika to po prostu z większej świadomości tego co dzieje się na drogach, jak różne zagrożenia mogą nas spotkać i jak trudno perfekcyjnie się na nie przygotować. Dlaczego perfekcyjnie? Bo kierowanie autem to nie konkurs na najsmaczniejszą jajecznicę! To trzymanie życia (naszego i innych) w dłoni niczym delikatnej skorupki od jajka. Żadne narzędzie do zabijania nie jest tak popularne jak samochód.

Doświadczenie na polskich drogach można zbierać na różne sposoby. Niektórzy zaczynają jeszcze przed rozpoczęciem kursu na prawo jazdy, obserwując kierowców i ruch drogowy z pozycji pasażera. Przy jednoczesnym poznawaniu teorii daje to całkiem duży "handicap" podczas tradycyjnego szkolenia i egzaminowania.

Na pewno inne doświadczenia dają jazda w mieście, na szosie, na autostradzie, w dzień, w nocy, w lecie, w zimie itd. Kierowca powinien być możliwie uniwersalny. Nie są rzadkością tacy, którzy jeżdżą poniżej 10 tysięcy kilometrów rocznie w warunkach miejskich i do tego dwa razy do roku pokonują trasę 400 km. Jest wysoce prawdopodobne, iż odnalezienie się w tych warunkach może ich kosztować znacznie więcej pracy niż kierowców, którzy trasę 400 km pokonują 3 razy w tygodniu.

Na poziom doświadczenia największy wpływ mają dwa czynniki:
1. Ilość przejechanych kilometrów
2. Chęć oraz zdolności do analizowania napotkanych sytuacji

Zdarzają się kierowcy, którzy mając przejechane 50 tys. km, jeżdżą ostrożniej, spokojniej i z grubsza bezpieczniej niż tacy z bagażem 300 tys. km. Polskie warunki wymagają wyjątkowo dużo pokory, skupienia, ciągłego doskonalenia techniki i dystansu do własnych umiejętności. Łatwiej uśpić czujność i popełnić błąd tym, którzy zbyt mocno wierzą w swoje umiejętności. Pamiętać należy, że doświadczenie to ważny, ale nie jedyny czynnik decydujący o tym jak dobrze jeździ kierowca. Bardzo ważna jest psychika, która czasami nie wytrzymuje i to nie tylko u bardzo młodych kierowców.

Często zmęczenie lub rozdrażnienie powoduje obniżenie czujności i percepcji. Mogą wyniknąć z tego nie tylko błędy typu wymuszenie pierwszeństwa. Kiedy spada ogólna kondycja kierowcy, trudniej także uchronić się przed tego typu błędami innych kierujących.

Idę na kurs...

Prawdopodobnie każdy kierowca, który "nawinął" już na koła swoich samochodów bardzo dużo (powiedzmy 1 – 2 mln) kilometrów zgodzi się, że mniej doświadczeni kierowcy cały czas powinni pamiętać o sokratejskim "wiem, że nic nie wiem". Praktyka pokazuje, że prawie każdy kierowca szkolony w polskim systemie po przejechaniu 500 km nie jest w stanie rozpoznać zawczasu i reagować na krytyczne sytuacje na drogach tak jak będzie to robił, kiedy trochę już tego doświadczenia nabierze. Obserwacja młodych kierowców podpowiada nam, że uśredniony czas "opierzenia" kierowcy to (jeśli się przykłada) 20 tys. km, z tego co najmniej połowa w warunkach pozamiejskich. Jest to oczywiście uzależnione od bardzo wielu czynników, ale faktem jest, że trudno spotkać kierowcę, który już po 5 tys. km reaguje prawidłowo. Tak skomplikowane i ważne kwestie oczywiście trudno opisać liczbami. Nie ma definicji, co to znaczy jeździć bezpiecznie. Nie da się jeździć w pełni bezpiecznie. Nic nie da się robić w pełni bezpiecznie. Pewne ryzyko jest wkalkulowane. Jednak doświadczeni kierowcy wkalkulowują tego ryzyka mniej. Młody kierowca często nie rozgląda się, kiedy przejeżdża skrzyżowanie na zielonym świetle czy też jedzie drogą z pierwszeństwem przejazdu. W Szwecji nie jest to tak duży problem, bo kierowcy rzadko łamią tam przepisy. Jednak w Polsce zasada ograniczonego zaufania jest wyjątkowo ważna. Może o tym zaświadczyć każdy doświadczony kierowca 40-tonowej ciężarówki. Dlaczego ciężarówki? Ci kierowcy, jako że kierują pojazdami, które potrafią zmiażdżyć auto osobowe już przy 20-30 km/h zwracają szczególną uwagę na niepokornych kierowców osobówek. Mimo że w większości przypadków nie byliby winni, kieruje nimi sumienie. I oby ono nadrabiało braki w rozsądku u każdego kierowcy, u którego one występują! Mądry Polak po szkodzie? Oby przed!

Mam już "prawko", czyli co zrobić żeby wreszcie efektywnie zacząć się uczyć?

Zacząć się uczyć? Otóż to! Procent potrzebnej wiedzy, jaki kierujący zdobywa podczas kursu na prawo jazdy jest niewielki. Tym bardziej, że często obecność instruktora dodatkowo stresuje. Faktem jest, że młodzi kierowcy nie mają łatwego żywota: doświadczenie zazwyczaj znikome, a odpowiedzialność taka sama jak u wszystkich. Jednak trzeba być dobrej myśli i po prostu uważać. Nie zapuszczać się w zbyt długie trasy, unikać trudnych warunków atmosferycznych, a jak jest tylko okazja wozić doświadczonych kierowców i pytać o wrażenia i uwagi. Bardzo istotne jest, aby pamiętać że młody kierowca ma prawo jeździć dużo wolniej od pozostałych. To że ważniejszymi ulicami dużych miast samochody mkną 80 czy 100 km/h nie znaczy że jest to jakiś standard. Są to zazwyczaj prędkości wymagające wiele uwagi i obycia w ruchu miejskim, aby nie zdarzały się kolizje i inne problemy. Młody kierowca nie powinien się więc stresować jeśli trochę ruch "przyblokuje". I tak prawdopodobnie prędkość, którą ze spokojem może rozwijać kierowca świeżo po egzaminie (przy dobrej pogodzie) będzie większa od prędkości dozwolonej na większości odcinków miejskich. Należy jednocześnie pamiętać, aby trzymać się możliwie blisko prawej strony. Ważny jest spokój i opanowanie. Nie należy się przejmować tym, że skrzynia biegów zgrzytnie, samochód szarpnie, zgaśnie silnik czy ktoś na nas zatrąbi. Takie rzeczy zdarzają się każdemu. Ważne to, co dzieje się naokoło. Polecamy każdemu młodemu kierowcy naklejenie zielonego listka. To żaden wstyd (raczej przejaw odpowiedzialności) i może załagodzić pewne napięcia w przypadku popełniania drobnych błędów.

Już trochę umiem, czyli jak nie wpaść w niebezpieczną rutynę.

Trzeba pamiętać, że kierowca cały czas się rozwija, a na drodze zawsze można spotkać nową dla siebie sytuację. Warto patrzeć na siebie z lekkim dystansem i nie ignorować uwag pasażerów. Mogą się one wydawać czasami irytujące, jednak zaniepokojenie lub strach u pasażerów jest bardzo ważnym sygnałem. Często o klasie kierowcy decyduje to, jak komfortowo potrafi wozić pasażerów, tym bardziej że pasażer to nasz gość. Kierowca z doświadczeniem kilkudziesięciu tysięcy kilometrów jest już zazwyczaj na tyle przygotowany na przeciętne błędy i nieuprzejmości innych użytkowników dróg, że nie powinny one powodować u niego stresu, a co za tym idzie prawie każda podróż może przebiegać w przyjemnej atmosferze. Pasażerowie oczywiście powinni się odwdzięczać np. prowadząc z kierowcą rozmowę w długiej, nużącej trasie, zwłaszcza w nocy. Im bardziej nużąca trasa, tym bardziej interesująca powinna być rozmowa. Nie powinna rozpraszać, ale podtrzymywać czujność kierowcy.

Kierowca cały czas powinien podchodzić do nowych sytuacji analitycznie, co pozwoli nieustannie zwiększać doświadczenie i sprawi że kolejne, dalsze wypady będą przebiegały w większym komforcie. A większy komfort i wygoda, to także większe bezpieczeństwo.

Warto śledzić zmiany w przepisach ruchu drogowego i od czasu do czasu odświeżyć wiedzę w tym zakresie. Nie zapominajmy też, że do obowiązku kierowcy należy przypominanie pasażerom o obowiązku zapinania pasów bezpieczeństwa. Jeżeli ktoś w rodzinie lub wśród znajomych dołącza do grona kierowców, warto udzielić mu porad jak jeździć. Znajomej, zaufanej osoby młody kierowca będzie chętniej słuchał niż większości porad w telewizji (czy internecie ;). Warto przejechać się z nowicjuszem, wskazać podstawowe błędy. Dwie czy cztery godziny na początkowym etapie edukacji mogą owocnie zaprocentować. Bez względu na to czy nas ktoś kiedyś uczył czy nie, warto pomagać innym, bo bezpieczeństwo na drogach jest naszym wspólnym dobrem.

Ważnym elementem, o którym już trochę "rozjeżdżonym" kierowcom zdarza się zapominać, za to którego można już od nich wymagać, jest uprzejmość i kultura za kierownicą. Pamiętać należy, iż na drodze z wieloma pasami obowiązuje poruszanie się prawym pasem, o ile tylko warunki na to pozwalają. Pozostałe pasy służą do wyprzedzania bądź skręcania. W krajach Zachodniej Europy taki porządek występuje i przynosi to płynność ruchu. Blokowanie szybszych jest czasami pośrednią przyczyną wypadków. Oczywiście z jednej strony nie sposób tłumaczyć kierowców którzy stracony czas odrabiają na dalszym odcinku drogi w niebezpieczny sposób, ale z drugiej strony ułatwianie wyprzedzania niewiele nas kosztuje, a poza tym tak przecież nakazują przepisy. Porównując różne kraje Europy można dojść do wniosku, że bez względu na klimat, ukształtowanie terenu czy poziom rozwoju sieci dróg, jednym z ważniejszych czynników decydujących o tym jak przyjemnie podróżuje się w danym  kraju jest kultura kierowców. Oby w Polsce stale i szybko się podwyższała.

Coś więcej od siebie... to się opłaca

Bardzo wiele nauczyć się można w placówkach doszkalających. Odnośniki do kilku z nich znaleźć można w dziale Linki. Gorąco zachęcamy do korzystania z nich wszystkich kierowców, a samorządy do wspierania takich placówek. To się opłaca, a przykłady z Zachodniej Europy to potwierdzają. W polskich warunkach (wąskie, dziurawe, zatłoczone i słabo oświetlone drogi, mnóstwo nietrzeźwych pieszych, rowerzystów i kierowców oraz bardzo popularne wyładowywanie emocji na drodze) wiedza i technika zdobyte w szkołach bezpiecznej jazdy są wyjątkowo przydatne. Pewne pozytywne nawyki można nabrać tylko w warunkach zamkniętego ruchu (placówki doszkalające, sport).

"Jeżdżenie przez dziesięć lat po autostradach nie nauczy tego, co jeden kontrolowany poślizg przy większej prędkości."

Marcin Opałka

Byłoby też rewelacyjnie gdyby każdy kierowca sięgnął po książkę "Szybkość Bezpieczna" Sobiesława Zasady (najlepszego polskiego kierowcy rajdowego, swego czasu najszybszego na świecie, wybitnego specjalisty od bezpieczeństwa ruchu drogowego), którą można nabyć w większych księgarniach oraz na stronie internetowej, do której odnośnik znajduje się w dziale Linki. Jest to pozycja, która w wyjątkowo mądry i neutralny sposób pokazuje jaki kierunek wybrać przy doskonaleniu techniki jazdy i w jaki sposób samemu się kontrolować podczas tej (nieustającej) edukacji. Będą z tej książki zadowoleni wszyscy kierowcy, od tych którzy dopiero co zdali egzamin po takich którzy swoje doświadczenie liczą już w setkach tysięcy kilometrów. Nie da się ukryć, że bardzo dobrym i łatwo dostępnym źródłem wiedzy i porady są znajomi lub członkowie rodziny, którzy mają więcej doświadczenia, a najlepiej kiedy pokonują spore dystanse roczne (zwłaszcza w warunkach pozamiejskich), dzięki czemu są na bieżąco z sytuacją na naszych drogach.

Jakie są główne kierunki kształcenia kierowcy, który ma już za sobą te 15 tys. km, oswoił się ze znakami, nie jest dla niego zaskoczeniem kiedy wymija i jest jednocześnie wyprzedzany, "przepychanki" miejskie nie robią na nim większego wrażenia, a pierwszy śnieg, lód i poślizg ma za sobą? Poprawiać można wiele elementów od znajomości i śledzenia zmian w przepisach przez panowanie nad pojazdem w przeróżnych sytuacjach (ostre hamowanie, omijanie przeszkód, panowanie nad poślizgiem bocznym, pokonywanie zakrętów) po zdolność przewidywania niebezpieczeństwa na drodze.

Wśród różnych dziedzin wiedzy i umiejętności kierowcy znajdują się także m.in. umiejętność asymilacji w nowych, nieznanych warunkach (np. w innym kraju, gdzie spotkać można różne nieznane u nas zwyczaje i nawyki), umiejętność szybkiego dostosowywania do nowych, nieznanych samochodów, umiejętność nastawienia swojej psychiki na dłuższą trasę (doświadczony kierowca potrafi tak rozplanować swoje siły, aby całą trasę pokonać bezpiecznie lub zrezygnować z niej, jeśli nie jest w stanie bezpiecznie jechać dalej). Bardzo ważne jest, aby cały czas utrzymywać optymalny poziom skupienia. Niestety, aby dojechać z Warszawy do Olsztyna w dwie godziny (oczywiście w warunkach niewielkiego ruchu) należy utrzymywać poziom skupienia niczym pilot myśliwca podczas walki, a więc maksymalny. Dobry kierowca potrafi wykorzystać każdy postój na efektywny odpoczynek, wie kiedy powinien napić się kawy lub napoju energetyzującego, wie też kiedy wypicie kolejnego "power-up’a" nie ma sensu (bo wycieńczenie fizyczne jest już blisko i nie można jechać dalej). Doświadczeni kierowcy wykorzystują też takie sytuacje jak przejazd przez miasto aby dać trochę odpocząć swoim zmysłom i mózgowi. Oczywiście skupienie nadal musi być, ale już zazwyczaj nie takie jak przy jeździe z prędkością 100 km/h drogą jednopasmową (np. Bełchatów-Wrocław) wymagającej sporego skupienia, ciągłej obserwacji sytuacji na drodze i dostosowania do niej dynamiki jazdy.

Młodzi kierowcy nierzadko stresują się i poświęcają całą swoją uwagę bez względu na sytuację. Nie jest to najlepsze rozwiązanie biorąc pod uwagę naturę człowieka. Najlepiej parkować powoli i spokojnie, nawet tracąc chwilę, ale ruchliwe skrzyżowanie czy okolice szkoły pokonywać z maksymalnie wyostrzonymi zmysłami. To m.in. dzięki temu niektórym najzwyklejszym (a nie posiadającym walory psychofizyczne pilota czy kosmonauty) kierowcom udaje się przejechać 2-3 mln km bez wypadku (zaliczając po drodze kilka stłuczek ;) ). Bo niezwykle ważna jest kalkulacja ryzyka. Kiedy kierowca hamuje z 30 km/h przed stojącą grupą samochodów w lipcowe południe (brak ryzyka oblodzenia), to może nie zauważyć małej plamy oleju i z impetem 10 km/h wjechać w tył jakiegoś samochodu. Jednak jeśli jedzie wiaduktem czy mostem stara się przygotować na rozlany olej czy rozerwanie opony, ponieważ spadek z wysokości to prawie pewna śmierć. To bardzo trudne, ale jeśli kierowca stale nad sobą pracuje i zbiera dużo doświadczeń będzie potrafił tak kalkulować ryzyko, że w połączeniu z niemal sportową znajomością auta będzie potrafił dojechać z Warszawy do Olsztyna w 2 godziny bezpieczniej niż młody kierowca w 3.

Dokładniejsze spojrzenie na polskich kierowców pokazuje że jest spora grupa takich, którzy mimo jeżdżenia (oczywiście z dala od skrzyżowań) 130 km/h drogami typu Łódź-Katowice zawsze używają świateł, pamiętają o ich prawidłowym ustawieniu, szyby mają czyste, opony w dobrym stanie, na początku każdej zimy trenują kilkadziesiąt km po śniegu w bezpiecznych warunkach, zawsze ułatwiają szybszym wyprzedzanie, a jeśli poboczem lub chodnikiem idzie matka z małym dzieckiem i nie ma możliwości ominięcia ich szerokim łukiem (małe dziecko zawsze może wykonać nieprzewidziany ruch, tak szybki na jaki pozwalają mu mięśnie), np. z naprzeciwka jedzie auto, to zwalniają nawet do 5 km/h aby nic złego nie mogło się stać. Z jednej strony nie można popierać przekraczania dozwolonych prędkości, a z drugiej należy pamiętać, że liczby które widnieją na znakach są wielkim, kompromisowym przybliżeniem. Na większości odcinków ustalone prędkości odnoszą się do umiarkowanych warunków atmosferycznych (deszcz), średniej klasy auta (Maluch potrafi zatrzymać się po hamowaniu ze 100 km/h dwa razy dalej niż Porsche 911 Turbo), średnio doświadczonego kierowcy i wielu innych uśrednionych czynników. Czasami bezpieczna prędkość może być trochę większa  - sucho, idealna widoczność, włączone światła, brak wiatru, kierowca który ma wyćwiczone ostre hamowanie z dużych prędkości i inne manewry na różnych rodzajach nawierzchni (szuter, śnieg, dziurawy asfalt, głębokie koleiny, poprzeczne nierówności, wyboje itd.). Ale czasami bezpiecznie oznacza jechać 4 razy wolniej niż pokazują znaki (np. gołoledź, ale też dziecko, osoba starsza lub nietrzeźwy pieszy przy jezdni). Nie imponują nam kierowcy, którzy trzymają się tylko liczb na znakach i sztywno przestrzegają wszystkich przepisów zapominając o zasadzie ograniczonego zaufania lub stosując ją tylko w czasami. Pieszy nie ma szans z samochodem, a teren zabudowany to na dobrą sprawę teren pieszego. Nie zaszkodzi co jakiś czas zwolnić do 10-20 km/h przy szkole lub też kiedy starsza osoba idzie chodnikiem i może wtargnąć na jezdnię. Prawie zawsze jest okazja do odrobienia tych kilku sekund w bezpiecznych warunkach poza zasięgiem pieszych. W końcu...

Fizyka na co dzień, czyli prędkość względna i bezwzględna.

...nie zawsze jedzie się na 100%. 100%? Przecież to nie wyścig! Otóż to! W sporcie motorowym istnieją (ciut abstrakcyjne) określenia na ile procent pokonuje się dany zakręt, sekcję, okrążenie czy odcinek specjalny. Bierzemy wtedy pod uwagę całą szerokość drogi (np. odcinek specjalny jest zamknięty dla ruchu "cywilnego", a załogi startują co 1 lub 2 minuty, więc zawodnik ma prawo domniemywać że cała droga jest "jego"). Kalkulacja jest dosyć prosta: jadąc poniżej 100% załoga pokonuje zakręt i przymierza się do kolejnych. Powyżej 100% wypada z niego i albo traci kilka sekund (czasem minut) w polu czy w rowie albo uszkadza auto (oby nie siebie). Z pozoru nie ma to nic wspólnego z bezpieczną jazdą po drogach publicznych.

Dla ruchu "cywilnego" również da się wprowadzić procentowy współczynnik, jednak jest on bardziej skomplikowany. Po pierwsze nie cała droga jest "nasza". Po drugie - w sporcie zawodnicy są znacznie lepiej zabezpieczeni i granica między stłuczką i wypadkiem oznacza w przypadku auta wyczynowego czasami kilkukrotnie większą prędkość uderzenia w przeszkodę niż w aucie cywilnym. Po trzecie: musimy wziąć pod uwagę, że za zakrętem lub nawet na nim (zwłaszcza jeśli jest niewidoczny, np. w lesie) może stać na naszym i/lub przeciwnym pasie jakiś samochód, furmanka, jechać rowerzysta, poruszać się pieszy (niekoniecznie trzeźwy) czy leżeć powalone drzewo. Nawet w takiej sytuacji i kiedy z naprzeciwka jedzie samochód musimy poradzić sobie z wyhamowaniem czy ominięciem przeszkody bez uszczerbku na zdrowiu i sprzęcie, a także nie strasząc żadnego ze współużytkowników drogi oraz naszych pasażerów.

I właśnie maksymalna prędkość bezpiecznego pokonania zakrętu/sekcji w możliwie najbardziej niekorzystnej konfiguracji uczestników ruchu jest odpowiednikiem najwyższej możliwej prędkości pokonania pewnego odcinka w sporcie. Nadal nie wiadomo co ma to wspólnego z ruchem "cywilnym"? No cóż, wielu dobrych i doświadczonych kierowców (zazwyczaj podświadomie) wie "na ile procent" jedzie. Taka kalkulacja wymaga dobrej znajomości auta, doświadczenia z różnymi rodzajami nawierzchni, dobrej znajomości zachowań kierowców, daje jednak jedną przewagę – doświadczony kierowca rozpatruje prędkość w postaci względnej (zasadniczo jako procent), podczas gdy początkujący kierowca zwraca raczej uwagę na prędkość bezwzględną (wartość na prędkościomierzu), nie mając świadomości jakie są granice. Powoduje to, że różne napotkane sytuacje nie są dla doświadczonego kierowcy takim zaskoczeniem jak dla młodego. Kierowcę który dużo przejechał i stale nad sobą pracuje bardzo rzadko zaskakuje przebieg zdarzeń na drodze. Warto do tego dążyć – to może uratować zdrowie lub życie.

Nie jest możliwe aby każdy kierowca znał techniczne granice swojego samochodu w każdych warunkach. Z tego między innymi powodu wprowadzono... znaki ograniczenia prędkości. Pamiętajmy, że na drodze która może wydawać się choć trochę zdradliwa czy trudna technicznie, rzadko kiedy przekraczanie dozwolonej prędkości przy suchej nawierzchni o więcej niż 20% jest bezpieczne.

Jazda bierna, aktywna i…

Wielu kierowców broni się przed treningami (oczywiście w bezpiecznych dla ludzi warunkach) bojąc się o zniszczenie opon, felg, zawieszenia lub nadwozia. Oczywiście nie można nikomu kazać "umieć się ślizgać", jednak to może bardzo nam pomóc, więc zachęcamy do samodzielnego treningu w bezpiecznych warunkach lub wzięciu lekcji w jednej z akademii jazdy.

Trening w bezpiecznych warunkach i pędzenie na zabój to dwie różne rzeczy. Trenować można tylko w warunkach zamkniętego ruchu.

Wracając do ruchu na otwartych drogach publicznych: dwóch kierowców jadących prostą i równą, dwupasmową drogą około 160 km/h dobrym autem (dzisiejsze, markowe samochody segmentu C czy D to zupełnie "inny świat" jeśli chodzi o stabilność na drodze niż polskie produkty z lat 80tych ubiegłego wieku), mimo że przez spokojnych (lub raczej biernych) kierowców "wrzucani są do jednego wora", w rzeczywistości mogą BARDZO się różnić. I to jeden z powodów, dla których prawie na nikogo już dziś nie działają apele w mediach oparte na wyrażeniu "nadmierna prędkość". Otóż rozważny kierowca znacznie zwolni jeśli zobaczy na poboczu rowerzystę, czy na sąsiednim pasie jedzie ktoś znacznie wolniej. Jedną z podstawowych różnic między "piratami" i kierowcami którzy "jeżdżą szybko" to zachowanie na skrzyżowaniach. Zazwyczaj bezpieczniej jest jechać drogą Łódź - Katowice 170 km/h poza strefami skrzyżowań i zwolnić do 100 km/h na dobrze widocznym skrzyżowaniu (a jeszcze bardziej na słabo widocznym) niż jechać 140 km/h bez względu na odcinek. Kierowca który zmienia pasy gwałtownie, bez kierunkowskazu, wyprzedza ze sporą nadwyżką prędkości prawą stroną czy pędzi przez skrzyżowania, zazwyczaj nie zdając sobie z tego sprawy, trenuje w warunkach otwartego ruchu. A to jest już karygodne!

"Są ludzie, którzy łakną nieszczęścia jak przyjemności"

Stefan Kisielewski

Nie popieramy nadmiernej prędkości, jednak trzeba być przygotowanym na spotkanie samochodów jadących bardzo szybko lub wykonujących bardzo gwałtowne manewry. Bardzo często będą nimi kierowali ludzie którzy nie zdają sobie sprawy z tego co robią. Niestety możemy takich spotkać, musimy być bardzo ostrożni i w porę ich dostrzegać, gdyż przepisy same w sobie nie będą żadnym wytłumaczeniem na pogrzebie naszych bliskich - na cmentarzach można zobaczyć całe aleje tych, którzy mieli pierwszeństwo przejazdu. Zaufanie na drodze należy minimalizować, a swoje umiejętności stale podwyższać.

Nie jest istotne, że kierowca amator nie wierzy w to, że niektórzy doświadczeni kierujący mają od zera do trzech przypadków rocznie, kiedy orientują się o tym, iż byli wyprzedzani (i to nie ważne czy z prawej, czy lewej strony) dopiero pod koniec tego manewru - tak po prostu jest. Tego, że niektórym zdarza się to trzy razy dziennie nie można tłumaczyć tylko dużą ilością "piratów drogowych". Tył i boki samochodu są tak samo ważne jak to co przed maską...

Ale nas jest więcej... Piesi

Wielu ludzi przemierza drogami tysiące kilometrów... nie używając samochodu.

Rowerzyści i piesi – to tak samo ważni użytkownicy dróg, co kierujący pojazdami silnikowymi, a może nawet ważniejsi. Jak wiadomo w kolizji z autem nie mają większych szans. O ile na autostradach i drogach ekspresowych nie ma dla nich miejsca, to na 378 tysiącach kilometrów pozostałych dróg w Polsce jest. Potrąceni piesi to w Polsce 35 % ofiar śmiertelnych i 25 % rannych na drogach. Pod tym względem nie mamy się czym chwalić przed światem (w Niemczech piesi stanowią 7% ofiar śmiertelnych). Słabe drogi i niezbyt łaskawa aura na pewno nie ułatwiają współegzystowania pieszych i  kierowców. Piesi muszą pamiętać, że są bardzo słabo widoczni. Poruszając się poboczami powinni ubierać się możliwie jaskrawo oraz nosić odblaski lub kamizelki odblaskowe. Powinni pamiętać, że (zwłaszcza w nocy) samochody, które się mijają (np. osobowy z autobusem) mogą zjechać nawet na nieutwardzone pobocze wąskiej drogi jeśli pieszy nie zostanie zauważony (a o to nietrudno kiedy w ciemności widzi się tylko światła auta jadącego z przeciwka). Trzeba zachować szczególną ostrożność. Nawet jeśli ktoś nie ma prawa jazdy i rzadko podróżuje samochodem, warto aby w sytuacji kiedy już znajduje się w samochodzie zwrócił uwagę jak trudno jest kierowcy dostrzec pieszego, zwłaszcza po zapadnięciu zmroku. Jeśli spotkamy nietrzeźwego na drodze, powinniśmy się nim zająć (np. informując odpowiednie służby lub władze), bo jeśli taki postanowi spędzić noc na jezdni, czeka go niemal pewna śmierć. Piesi powinni również bardzo uważać w miastach. Należy pamiętać, że zasada ograniczonego zaufania dotyczy również pieszych i rowerzystów względem kierowców. Mimo zielonego światła dla własnego dobra warto się rozejrzeć. Niektórzy nawet stojąc na przystankach autobusowych, przed przejściami dla pieszych, czy po prostu blisko (kilka, czasami kilkanaście metrów) drogi obserwują ruch samochodów aby w porę wypatrzeć kierowców jadących brawurowo i niosących potencjalne niebezpieczeństwo.

Wypadnięcia aut na chodniki wcale nie są rzadkie, zwłaszcza w okresie zimowym.

Podsumowanie

Być może niektóre wynalazki i rozwiązania techniczne trochę nas rozpieszczają i czynią życie coraz łatwiejszym (wszechobecna elektronika, samochody z silnikami turbodiesel o zasięgu 1200 km i okresach międzyprzeglądowych 30 tys km, internet, wielofunkcyjne telefony komórkowe i wiele innych), jednak zdarzają się często wykonywane czynności, którym nadal trzeba poświęcać bardzo wiele uwagi. Ze względu na możliwości samochodu, który może nadać ogromny pęd ludzkiemu ciału, dopóki człowiek będzie tym samochodem kierował, dopóty funkcja kierowcy będzie funkcją wyjątkową. Niewiele zmienia fakt, że 100 lat temu samochód mógł mieć co 100000 obywatel, a dziś co drugi. Taka jest natura motoryzacji, że odpowiedzialne kierowanie pojazdami zabiera wielokrotnie więcej uwagi niż prawie wszystkie pozostałe czynności przeciętnego człowieka. Niech nie zapominają o tym także piesi, którzy spacerując chodnikiem czy poboczem również biorą udział w ruchu drogowym.


PAY ATTENTION OR PAY THE PRICE

Do góry