"Niedawno usłyszałem w telewizji, że w Iraku był ciężki tydzień, bo na froncie zginęło stu ludzi. Na polskich drogach tygodniowo ginie o dwadzieścia osób więcej! Jesteśmy więc w stanie wojny"
Krzysztof Hołowczyc
Porównując nasze drogi do innych dróg europejskich jest... tragicznie. Owszem, półtora miliona stłuczek rocznie na drogach niemieckich to niemało, ale tam jeżdżą 54 miliony aut (w Polsce 16 milionów), na dodatek roczne przebiegi aut niemieckich są większe. Czym jednak są stłuczki – to zdarzenia drogowe, w których żaden uczestnik nie jest ranny. Jeśli chodzi o ilość poważnych zdarzeń Polska jest na szarym końcu:
Dlaczego? Pierwsze skojarzenie - to w wielu przypadkach stan dróg. Owszem, są w złym stanie, natężenie ruchu często przekracza wartości, z myślą o których były projektowane. Inni pomyślą o samochodach. W Niemczech nowe, dobrze wyposażone auta dobrych marek mają większe szanse zatrzymania się przed przeszkodą lub ochrony pasażerów w przypadku zderzenia niż wielokrotnie prostowane rupiecie sprowadzane zza granicy do Polski. Jednak patrząc na przykład na pewne rejony Bułgarii - ani infrastruktura ani tabor nie są tam lepsze niż u nas, a jednak tamtejsze statystyki nie są tak bolesne jak nasze. Co kraj to obyczaj. Również w obrębie Unii. W Skandynawii pełna dyscyplina w połączeniu z kunsztem panowania nad autem, w Niemczech wysoka "normalizacja" ruchu, ale za to duże jego natężenie, wysokie prędkości na autostradach i mnóstwo ciężarówek. Wielka Brytania to wysoka kultura w mieście i całkiem sporo "fantazji" poza nim. Za to pewne rejony Portugalii przypominają Polskę. Nie mamy najbardziej niebezpiecznych dróg na świecie. Jednak bez najmniejszej wątpliwości jeździ się u nas piekielnie szybko, a piesi
i rowerzyści są wyjątkowo słabo widoczni. Ktoś powie: "ja wcale nie jeżdżę szybko i dzięki temu nawet nieoświetlony rowerzysta nie jest dla mnie zaskoczeniem!" Owszem, różnorodność technik i taktyk jazdy w naszym kraju jest niczym rozwarstwienie ekonomiczne. Jednak dla pewnych ważnych celów należy jasno powiedzieć, że w Polsce jeździ się szybko.
Tak naprawdę aby coś poprawić, określenie czy jeździ się tutaj
szybko, jest ważne. Jednak nie jest to geneza problemu!
Ruch drogowy w obecnej postaci jest niezwykle złożony. Wysokie prędkości są
jednym ze skutków pewnych procesów, a nie przyczyną. Przyczyny można wyliczać
w nieskończoność. Ktoś zdenerwował się w pracy, w domu, przed chwilą na
drodze. Dawno nie dostał mandatu albo po prostu nie ma dla niego znaczenia
czy jedzie
Część kierowców zawsze sprawdza na skrzyżowaniu równorzędnym czy nie nadjeżdża
ktoś z lewej strony, ale są tacy którzy nie robią tego nigdy. Jedni do auta
wartego 5000 zł zakładają foteliki dla dzieci za 1000 zł, są tacy którzy w
samochodach wartych 70 tys. zł wożą dzieci bez zabezpieczenia. Jedni zmienią
klocki hamulcowe kiedy osiągają