Tylko odrobinę szybciej...

Fizyki nie da się oszukać. Tę prawdę znamy wszyscy. Często jednak, jako kierowcom, zdarza nam się o niej zapomnieć. Ilu z was przestrzega ograniczenia prędkości do 50 km/h w terenie zabudowanym? Przecież są odcinki, gdzie owe 50 km/h wydaje się bzdurne, a jadąc „tylko odrobinę szybciej” (czyli 60 km/h) nie narazimy się zbytnio na ewentualny mandat. Postaram się pokazać Wam, jak błędne może być to założenie.

Badania nad bezpieczeństwem ruchu drogowego (BRD) wskazują, że wzrost prędkości pojazdu o 5 km/h powoduje dwukrotny wzrost prawdopodobieństwa wypadku. Nie jest to zależność liniowa, ale sprawdza się dla zakresu prędkości od 50 do ok. 80 km/h. Jadąc więc 60 km/h jesteśmy czterokrotnie bardziej narażeni na wypadek niż jadąc z prędkością 50 km/h! To przecież „tylko odrobinę szybciej” – skąd więc ta różnica??

Wyobraźmy sobie dwa samochody jadące obok siebie. Pierwszy jedzie z przepisową prędkością 50 km/h; drugi – jedzie „tylko odrobinę szybciej”, bo 60 km/h. Dodajmy do tego małego chłopca na trójkołowym rowerku, który wyrwał się mamie i wtargnął na jezdnię przed jadące samochody. Obaj kierowcy dostrzegają go równocześnie i – nie mając innej możliwości uniknięcia wypadku – równocześnie rozpoczynają hamowanie. Obaj kierowcy są wypoczęci, młodzi, mają sprawne hamulce, dla obu jednak wtargnięcie dziecka jest niespodziewane i nagłe. Dla takich założeń można przyjąć, że całkowity czas jaki upłynie od chwili ujrzenia niebezpieczeństwa do momentu rozpoczęcia hamowania pojazdu to ok. 1,2 sekundy. To dość optymistyczne założenie, ale pozostańmy przy nim. Z prostego przeliczenia jednostek otrzymujemy:


  Samochód 1 Samochód 2
Prędkość 50 km/h 60 km/h
Czas reakcji (w tym reakcji układu hamulcowego) 1,2 s 1,2 s
Odległość jaką przejedzie samochód zanim w ogóle zacznie hamować 16,7 m 20,0 m

Różnica (3,3 m) wydaje się niewielka. Zobaczmy, co będzie działo się dalej. Jeśli chłopczyk (dajmy na to 4-letni Piotruś) wtargnie na ulicę 15 metrów przed samochodami – kierowcy będą bez szans. Pierwszy uderzy go z prędkością 50 km/h, drugi – z prędkością 60 km/h. Załóżmy jednak „optymistycznie”, że Piotruś pojawia się na drodze w odległości 30 m od nadjeżdżających samochodów.

Minęło 1,3 s. Obaj kierowcy jadą po suchej, asfaltowej drodze, na świetnie dobranych oponach. Oba samochody wyposażone są w ABS i obaj kierowcy – jak przykazano – z całej siły wciskają pedał hamulca jednocześnie. Zobaczmy, co się stanie…


  Samochód 1 Samochód 2
Prędkość 50 km/h 60 km/h
Odległość jaką przejedzie samochód zanim w ogóle zacznie hamować 16,7 m 20,0 m
Średnie opóźnienie hamowania dla założonych warunków 8 m/s2 8 m/s2
Droga hamowania od momentu jego rozpoczęcia do zatrzymania 12,1 m 17,4 m
Całkowita droga zatrzymania od momentu ujrzenia zagrożenia 28,8 m 37,4 m

Różnica „tylko odrobiny szybciej” staje się ogromna. Samochód jadący 50 km/h zatrzyma się tuż przed rowerkiem Piotrusia. Drugi jest po prostu bez szans. Fizyki nie da się oszukać. Zabraknie 7 metrów, by bezpiecznie wyhamować. Zobaczmy, jakie mogą być skutki tego wypadku.


  Samochód 1 Samochód 2
Prędkość 50 km/h 60 km/h
Całkowita droga zatrzymania od momentu ujrzenia zagrożenia 28,8 m 37,4 m
Odległość od Piotrusia i jego rowerka 1,2 m
Samochód zatrzymuje się tuż przed dzieckiem
Uderza w dziecko zatrzymując się 7,4 m za nim
Prędkość, z jaką samochód uderzy w dziecko Nie dotyczy 39 km/h

Widać więc, że dla pierwszego kierowcy całe zdarzenie skończyło się na strachu. W przypływie zdenerwowania i pod wpływem adrenaliny, kierowca ten może nawet pośle kilka niecenzuralnych słów pod adresem rodziców Piotrusia.
Kierowca jadący „tylko odrobinę szybciej” będzie mimowolnym uczestnikiem wypadku. Z pedałem hamulca wciśniętym do oporu, drgającym w trakcie pracy systemu ABS, z zaciśniętymi zębami, uderzy w Piotrusia i jego rowerek. I nadal będzie jechał z tą nieszczęsną prędkością 39 km/h.

Przednia maska samochodu spotyka się z ciałem chłopca. Drobne kości i mięśnie wraz z odginającą się maską amortyzują uderzenie, uginając się o ok. 20 cm, rozpędzając jednocześnie ciało Piotrusia do prędkości 39km/h. Trwa to około 0,018 sekundy. Uprośćmy sprawę i pomińmy rolę trójkołowego rowerka w tym zdarzeniu oraz uznajmy, że w momencie zderzenia prędkość nie malała (samo uderzenie w dziecko spowolni samochód o jakieś 2-3 km/h). Przez mały ułamek sekundy na ciało Piotrusia działa przyspieszenie równe 60 G! Oznacza to, że jeśli chłopczyk ważył – załóżmy – 25 kg, przez moment siły oddziałujące na niego odpowiadały masie 1,5 tony w normalnych warunkach!

Co to oznacza dla chłopca? Tak naprawdę wiadomo jedno. Na pewno zostanie poważnie ranny. Gdyby był dorosły, jego szanse na przeżycie przy uderzeniu z taką prędkością wynosiłyby około 70%. Piotruś jednak nie ma tyle szczęścia i nadal jest dzieckiem. To daje jakieś 50% szans na to, że przeżyje. Prawdopodobnie jego ciało zostanie wyrzucone w górę pod pewnym kątem i upadnie w pewnej odległości z nienaturalnie powyginanymi kończynami. Będzie nieprzytomny od uderzenia głową o samochód i asfaltową drogę.

I to jest właśnie owa subtelna różnica. Różnica 10 km/h. Różnica pomiędzy zdenerwowaniem i drżącymi nogami przy 50 km/h a agonią 4-letniego dziecka, do której przyczynił się kierowca jadący „tylko odrobinę szybciej”…

Świetnie – powiecie. Tylko idąc dalej tym tokiem rozumowania, można udowadniać, że bezpieczniejszą będzie prędkość jeszcze niższa – 40 km/h, 30 km/h, czy nawet 5 km/h!
Z matematycznego punktu widzenia byłaby to pewnie prawda. Tyle że prowadziłoby to do idiotycznych wniosków. Przecież samochodem jeździmy po to, by dotrzeć w dane miejsce szybko i sprawnie. I z tym każdy się zgadza. Pamiętajcie jednak, że wybór prędkości, z jaką się poruszacie należy do was! Dostosujcie ją do ograniczeń prędkości, pogody, terenu po jakim jedziecie, stanu technicznego samochodu i waszego samopoczucia. Dobierając prędkość, pamiętajcie:

Adrian Bednarek

Do góry