Natalia zdała egzamin na prawo jazdy mając za sobą 17 wiosen. Trochę pojeździła, po czym zrobiła sobie "krótką" przerwę...35 lat. Kilka miesięcy temu, zmuszona sytuacją zawodową, wróciła za kierownicę.

Kiedy zrobiłaś prawo jazdy?
Dawno temu, w 1971 r.

Jak wyglądał kurs?
Były wykłady z teorii ruchu drogowego. Manewrów wtedy nie było prawie w ogóle. Głównie jazdy po mieście (Warszawa).

Jak wyglądał egzamin?
Odbył się z instruktorem i egzaminatorem. Był krótki - jedno "kółko" po dzielnicy Praga-Północ.

Czy dużo jeździłaś po zrobieniu prawa jazdy?
Od razu po otrzymaniu prawa jazdy jeździłam przez około 2 miesiące. Przejechałam około 1 tys. km.

I co dalej?
Zrobiłam sobie przerwę...35 lat.

Dlaczego?
Nie miałam czym jeździć. A potem, kiedy już pojawił się w domu samochód, przerwa w jeżdżeniu była tak duża, że jakby naturalne było to, że prowadził mój mąż. Potem samochodu znowu nie było. Wróciłam do jeżdżenia po 35 latach. Zmusiła mnie do tego sytuacja zawodowa - moja firma przeniosła się do innego miasta.

Z jakimi odczuciami wsiadłaś "za kółko" po długiej przerwie?
Oczywiście nie wyobrażałam sobie powrotu innego niż pod okiem instruktora. Wykupiłam osiem godzin. Zanim poszłam na pierwszą lekcję myślałam, że sobie nie poradzę. Podczas pierwszych godzin bałam się, wydawało mi się, że nie można pogodzić wykonywania tylu czynności naraz: patrzeć w lusterka, zmieniać biegi, nie mówiąc już o obserwowaniu sytuacji wokół samochodu i dostrzeżeniu wszystkich znaków. Innymi słowy wydawało mi się, że niemożliwa jest koordynacja tych wszystkich czynności. Miałam dużą trudność z oceną odległości od samochodu, który widziałam w lusterku.

Ile przejechałaś kilometrów od powrotu "za kierownicę"?
Około 4000.

Czy coś się zmieniło?
Tak. Umiem już patrzeć w lusterka i staram się patrzeć na znaki, chociaż nie zawsze wszystkie ogarniam. Zdarza mi się przegapić jakiś znak. Moim zdaniem w tej chwili jest za dużo znaków. W gąszczu mniej istotnych można przegapić coś ważnego.

Czy technicznie samo prowadzenie samochodu sprawia ci teraz mniejszy problem?
Zależy od mojego nastawienia. Jeśli np. wracam z pracy jadąc częściowo poza terenem zabudowanym, trochę w mieście i w międzyczasie kilkukrotnie parkując, a wszystko mi wychodzi, to nabieram pewności.

Co ci tę pewność odbiera?
Kiedy jedzie ze mną mąż i się na mnie drze. Chodzi o sposób zwracania uwagi. Nie mam pretensji, że ktoś zwraca mi uwagę, ale sposób jest ważny. Krzyczenie może wyprowadzić kierowcę, przynajmniej mnie, z równowagi. Tracę wtedy zupełnie ochotę do kierowania.

Czy wydaje ci się, że popełniasz wtedy więcej błędów?
Tak

A może po prostu nie zauważasz ich, kiedy jedziesz sama?
Nie. Gdy jadę sama, także dostrzegam swoje błędy. Jednak gdy jestem zdenerwowana popełniam ich więcej.

Czy więcej jeździsz poza miastem?
Tak

Czy ci to odpowiada?
Tak

Czy boisz się czegoś w trasie?
Nic nie przychodzi mi do głowy.

Nie boisz się na przykład większych prędkości niż w mieście?
Boję się, gdy jest duży ruch. A właściwie po prostu tego nie lubię. Nie lubię jechać poboczem, gdyż często są tam rowerzyści, grzybiarze, ale jak widzę że ktoś chce mnie wyprzedzić, zjeżdżam na pobocze.

Dlaczego tak robisz?
Widzę takie zachowania na codzień. Poza tym gdzieś słyszałam, że to dobry zwyczaj i bardzo ułatwia wyprzedzanie. Nie lubię również gdy kierowcy wyprzedzają "na trzeciego".

Co rozumiesz przez to pojęcie?
Na tej trasie to jest normalne. Mówiąc schematycznie: trzy samochody jadą w tym samym kierunku, samochód A zjeżdża na pobocze, B go wyprzedza, a C wyprzedza w tym samym momencie B. Przeszkadza mi to najbardziej gdy dzieje się to z naprzeciwka. Wtedy muszę zjechać zupełnie na moje pobocze, żeby nie zderzyć się czołowo. To jest nagminne na tej trasie, ale nie zaobserwowałam tego na przykład na trasie Warszawa-Gdańsk. Ja zjeżdżam na pobocze ułatwiając wyprzedzanie kierowcy jadącemy z naprzeciwka, ale często zdarza się, że ledwo mieszczę się na własnym poboczu i muszę wtedy bardzo zwolnić. Niepokoją mnie też dziury i koleiny. Czasami są naprawdę duże.

Czy zauważasz różnicę w prowadzeniu samochodu na takiej nawierzchni, zwłaszcza podczas deszczu?
Wtedy jadę wolniej i jedzie mi się dobrze. Jak widzę dużą kałużę, zwalniam jeszcze bardziej.

Czy masz jeszcze jakieś spostrzeżenia dotyczące jazdy pozamiejskiej?
Martwi mnie, że czekają kierowcy na wjazd na tę trasę z podporządkowanych dróg i właściwie nie mają jak tego zrobić. Ruch jest cały czas i nikt nie chce ich wpuścić. Ale zwykle ciężko jest na czas dostrzec taki samochód, aby spokojnie zahamować. Jest też ruch z naprzeciwka. Myślę sobie wtedy - co ja bym zrobiła na ich miejscu? Możliwe że skręciłabym w prawo i zawróciła. Denerwują mnie w trasie kierowcy ciężarówek, gdy jadą przy osi jezdni i nie pomagają się wyprzedzić.

Czy często się to zdarza?
Raczej rzadko. Przeważnie kierowcy ciężarówek pomagają się wyprzedzić, zjeżdżają na pobocze. I to zjeżdżają tak, że często nie trzeba nawet zahaczyć o przeciwny pas.

Kierowcy samochodów osobowych też tak robią?
Raczej tak, ale chyba rzadziej. Kierowcy osobówek często zapominają o włączeniu kierunkowskazu czy o światłach w sytuacji, kiedy powinni je mieć (np. nad ranem czy w lesie). Kierowcy ciężarówek raczej o tym nie zapominają.

Zawsze jeździsz na światłach?
Tak. Przeszkadza mi często, jak kierowcy nie mają włączonych świateł. Nawet jak świeci słońce, wyraźnie widać różnicę. Samochód na światłach o wiele szybciej dostrzegam. Zdarzyła mi się sytuacja, że nie zauważyłam samochodu bez świateł gdy wjeżdżałam na drogę główną (tern zabudowany). On się po prostu nagle pojawił - jechał naprawdę szybko. Byłam już na tej drodze i skręcałam w lewo. Na szczęście dodałam gazu i zdążyłam.

Czy miałaś jeszcze jakieś przygody na drodze?
Kiedyś skręcałam w prawo z szerokiej ulicy. Nie było żadnych znaków, więc uznałam skrzyżowanie za równorzędne. Spojrzałam w lewo - jechał tam samochód. Szybko, ale był daleko. Wyjechałam dlatego, że miałam pierwszeństwo, ale też wydawało mi się, że zdążę. Kierowca chyba trochę przyhamował, bo miał do mnie później pretensje. Na najbliższych światłach wyszedł z auta, podszedł do mnie i powiedział "dlaczego mi pani wyjechała?". Na co ja, że miałam pierwszeństwo. Kierowca odszedł. Następnego dnia pojechałam tam jeszcze raz żeby sprawdzić czy czegoś nie przeoczyłam. Ale teraz i tak bym już w ten sposób nie wyjechała, mimo pierwszeństwa przejazdu, gdyż lepiej umiem ocenić prędkość, z jaką ktoś nadjeżdża i przyspieszenie mojego samochodu.

Jakie różnice w ruchu drogowym widzisz między latami 70'tymi i teraźniejszością?
Było mało samochodów, dużo mniejszy ruch, znikoma ilość skrzyżowań bezkolizyjnych. Wydaje mi się, że teraz o wiele trudniej zdać egzamin praktyczny na prawo jazdy. Myślę, że teraz nie uzyskałabym prawa jazdy tak łatwo, jak wtedy.

Jak przygotowywałaś się do powrotu za kierownicę?
Przeczytałam kodeks drogowy. Wzięłam kilka lekcji jazdy z instruktorem.

Dużo się zmieniło w kodeksie?
Wcześniej było mniej znaków, chyba inaczej jeździło się po rondzie. Niewiele więcej różnic pamiętam.

Czy nie bałaś się jeździć samodzielnie po tych ośmiu godzinach? Myślisz, że to wystarczająca ilość?
Właściwie to nie wiem. W samochodzie instruktora całkiem dobrze się czułam. Wychodziło mi to jeżdżenie. Gdy przesiadłam się do mojego auta, czułam się źle. Ale teraz jest już OK.

Czyli po ośmiu godzinach czułaś się na siłach jeździć?
Nie wiem. Instruktor mi powiedział, żebym jeździła. Mówił, żebym ćwiczyła sama, żebym może narazie jeszcze nie jeździła po Śródmieściu, żeby ćwiczyć w mniejszym ruchu. Powiedział też, że nie powinna mi sprawiać problemów trasa, którą miałam jeździć do pracy (poza terenem zabudowanym).

Nie zaniepokoiło cię to? Jeździłaś z instruktorem poza miastem?
Nie i nie. Ale instruktor pytał mnie, czy jest jakaś trasa, którą chcę przejechać.

Czy naprawdę nie martwiłaś się, że wcześniej nie jeździłaś z większymi prędkościami?
Nie pomyślałam wtedy o tym. Na początku i tak nie jeździłam tak szybko, jak można było.

A wiedziałaś czego się spodziewać na trasie?
Wiedziałam, bo wcześniej jeździłam nią jako pasażer. To dość dużo daje. Wtedy już zwracałam uwagę na to wszystko, co dzieje się dookoła.

Jak oceniasz tego instruktora teraz?
Dobrze. Zwracał mi uwagę na różne rzeczy. Żeby patrzeć w lusterka, obserwować ruch, wiedzieć co dzieje się dookoła. Mówił, żeby zawsze upewnić się czy nikt nie chce wymusić pierwszeństwa przejazdu. Żeby zwalniać i uważać przed przejściami dla pieszych. Mówił, że gdy zbliżam się do skrzyżowania i robi się pomarańczowe światło aby unikać gwałtownych hamowań, aby nikt we mnie nie wjechał. Zwracał uwagę, żeby jeździć prawym pasem.

Co ci przeszkadza na drogach?
Chamstwo, trąbienie, agresja.

Na ciebie często trąbią i wrzeszczą?
Nie.

Czy zauważasz jakieś dziecinne zachowania na drodze?
Tak, np. kiedy ktoś mnie wyprzedza, a potem zwalnia do prędkości niższej niż moja. Jeszcze gorzej oceniam przyspieszanie wyprzedzanego. Tak dorośli ludzie się nie zachowują.

Czy znasz kogoś, kto jeździ "po pijaku"?
Nie.

Na Polskich drogach ginie około 5 tys. ludzi rocznie. Jak myślisz, dlaczego?
Brawura, alkohol, nieostrożność, czasami zmęczenie, drogi.

Czy zapinasz pasy bezpieczeństwa?
Tak, oczywiście. Kiedyś tego nie robiłam, nie było takiego zwyczaju. Nikt nie zapinał pasów. Nie było świadomości, że zapinanie pasów może uratować życie czy zdrowie.

Czy ktoś jest dla Ciebie autorytetem, jeśli chodzi o prowadzenie auta?
Chyba nie. Czasem zaglądam do kodeksu drogowego ;)

Co to znaczy być dobrym kierowcą?
Potrafić zachować się w różnych, nietypowych sytuacjach. Jeździć zgodnie z zasadami ruchu drogowego. Być uprzejmym. Być opanowanym, nie tracić zimnej krwi.

Myślisz, że jesteś dobrym kierowcą?
Nie.

Czego z tych czterech rzeczy więc ci brakuje?
Na pewno nie we wszystkich sytuacjach umiałabym sobie poradzić.

Czy uważasz, że jeździsz bezpiecznie?
Staram się jeździć bezpiecznie, ale nie zawsze mi to wychodzi. Na przykład ostatnio zdarzyło mi się nie zauważyć samochodu, gdy zmieniałam pas. Chyba nie byłam dostatecznie skoncentrowana. Był w martwym polu. Gdybym chwilę wcześniej patrzyła w lusterka, wiedziałabym że gdzieś się tam kryje.

Co byś mogła poradzić ludziom, którzy po dłuższej przerwie wracają za kierownicę?
Żeby pojeździli z instruktorem albo z kimś, kto nie wprowadza ich w nerwowy nastrój i kompleksy za kierownicą. Żeby jeździli uważnie i jak najwięcej.

Czy chciałabyś coś przekazać wszystkim kierowcom?
Żeby przestrzegali zasad ruchu drogowego, byli uprzejmi i zwracali uwagę na innych kierowców, bo nie każdy ma tyle samo doświadczenia. Żeby pomagali innym kierowcom, a nie przeszkadzali.

Dziękujemy bardzo!

Do góry